Obudziła się, na jej twarzy ciągle gościł uśmiech, po tylu tygodniach łez i smutku, nareszcie mogła powiedzieć że jest szczęśliwa. Poszła do łazienki, przebrała się w dres, włączyła muzykę, aby miała co słuchać przy przygotowywaniu śniadania. Program wybrał piosenkę Bezimienni - Lustro:
„ Na przestrzeni lat, całkiem inny ty,
nie powrócą już te wypłakane łzy,
Z każdym rokiem lepiej znasz samego siebie
a lustro nie oszczędza, 100% w nim ciebie
To co nie zabija wciąż wzmacnia nas
A to co nas czeka pokaże czas..”
Każdemu kęsowi towarzyszył uśmiech spowodowany Mateuszem. Asia, nie mogła doczekać się już spotkania z Nim, był jej powietrzem, bez którego ona nie potrafiła by już żyć. Rozczesała swoje blond włosy, pomalowała delikatnie oczy, ubrała ulubioną spódniczkę i czekała na godzinę 12. Mateusz miał dać jej znać kiedy ma wyjść z domu. Zostało jeszcze 40 min. Nie wiedziała za co się zabrać. Nagle zadzwonił telefon, spojrzała na wyświetlacz: NUMER PRYWATNY. Odebrała.
- Dzień dobry, z tej strony lekarz z powiatowego szpitala, czy rozmawiam z Joanną, córką Katarzyny i Sebastiana?
- Tak, przy telefonie. Co się stało? Co z nimi? Są w szpitalu?
- Twoi rodzice mieli wypadek, właśnie są operowani. Mieli przy sobie dokumenty więc udało nam się znaleźć Twój numer.
- Ale jak to mieli wypadek? Co z nimi? To coś poważnego?
- Pijany kierowca wjechał w ich auto na ul. Słonecznej, Twój ojciec został bardzo ciężko ranny, od razu stracił przytomność, teraz walczy o życie, a matka, cały czas była przytomna, ale straciła dużo krwi. Nie jestem w stanie udzielić więcej informacji.
- Ale przeżyją? Wszystko będzie dobrze?
- Miejmy taką nadzieję. A czy mogłabyś przyjechać z kimś z rodziny do szpitala? Potrzebujemy jeszcze pewnych danych o Twoich rodzicach.
- Tak, przyjadę.
Rozłączyła się, usiadła na schodach, i nie wierzyła, nie docierało do niej to co przed chwilą usłyszała. Zadzwoniła do cioci, opowiedziała jej o tym, powiedziała że przyjedzie po nią za 30 min. 30 min – tyle miała czekać, nie wiedząc czy jej rodzice jeszcze żyją. Wzięła paczkę papierosów, wyszła na taras, zaczęła palić, jeden papieros za drugim. Dławiła się dymem nikotynowym, ale pomagało jej to, uspokajało. Przy ostatnim papierosie w paczce, spojrzała na zegarek, zobaczyła że ciocia ma być za parę minut. Szybko umyła zęby, i wybiegła z domu, w stronę z której miała nadjechać ciocia. Ciocia zobaczyła ją, zatrzymała się, otworzyła drzwi, i pojechały. Nie interesowały ich żadne światła, znaki, jechały prosto do szpitala.
Zaparkowały, pobiegły do wejścia, zdyszane spytały pielęgniarki, gdzie mają się udać, odpowiedziała że na 2 piętro. Znów biegiem na górę, po schodach. Zobaczyły jakiegoś lekarza, spytały o rannych z wypadku na ul Słonecznej.
- Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, niestety, mężczyzny nie udało się uratować. Kobieta w dalszym ciągu jest operowana.
- Mój ojciec nie żyje? – z oczu Asi zaczęły płynąć łzy, jej pięści lądowały na klatce piersiowej lekarza.
- Bardzo nam przykro, naprawdę, było już za późno..
- Jak mogło być za późno.. – nie potrafiła opanować łez. Obraz zaczął jej się rozmazywać, po chwili wszystko wirowało. Zemdlała.
cholera, świetna notka!
OdpowiedzUsuńpełna emocji a tak doskonale dobrałaś każde ze zdań.
wybacz ale on nie jest z moblo :)) jest mojej grupy na fotka.pl :)
OdpowiedzUsuńwybacz ale on nie jest z moblo :)) jest mojej grupy na fotka.pl :)
OdpowiedzUsuńzresztą ten wpis na moblo był dodany 3h temu a ja dodałam tego posta wczoraj
OdpowiedzUsuńświetne !
OdpowiedzUsuńczekam na następną notkę !
Czytając łzy leciały mi po policzkach.
OdpowiedzUsuńPięknie to napisałaś ! ;*